Lidzia: Jak pójdziemy zobacyć tego dino, co jest koło Wawelu, to on tak dmuchnie na nas ogniem.
Maciek: Podjedziemy autem, zaparkujemy koło Planty, a potem z tej Planty pójdziemy na Rynek i do księgarni."
25 października 2011
Lidzia liczy od 1 do 12 bez zająknięcia i po kolei. Potem następuje: "osiemnaście, dziewięnaście, dziesiętnaście."
23 października 2011
Oglądamy film przyrodniczy o życiu na sawannie. Pani Czubówna właśnie opisuje kąpiące się stadnie małe i większe słonie wspominając o tym, że słonica karmi swoje małe własnym mlekiem przez 6 lat. Maciu: "Gdybym był słoniem, to byś mnie jeszcze ciągle karmiła cycem, mamooo."
17 października 2011
Czytamy książkę o krowach. Maciek: "Ta czarna krowa nazywa się Czarnula, a ta biała - Bialula."
12 października 2011
Śniadanie. Lidzia ze swoją kanapką z pasztetem w ręce: "Mamo, zjadłam już trzy ugryzy!"
9 października 2011
Chorujemy. Lidzia: "Jak zobaczymy księżyc i będzie już noc, to pomodlimy się, żebyśmy byliśmy wyzdrowieliśmy."
6 października 2011
Wyjście po chleb do niedalekiego sklepu. Maciek: "Tato, jedziemy do sklepu wózkiem, albo autem." Tatuś: "Chyba raczej idziemy na nogach!" Maciek: "Nie ma takiej wersji. Jest tylko taka, jak ja mówię."
4 października 2011
Lidzia: "Mamoooo, kupisz mi jóżowe kojki??"
Maciek ma czarne piłkarskie, więc siostra nie może być gorsza...